Napisałem tą notkę i nadałem jej tytuł wczoraj. Zamieściłem w wersjach roboczych. By nie podważać autorytetu wymiaru sprawiedliwości postanowiłem, że opublikuję ją wyłącznie wówczas, gdy ziści się scenariusz, który opisałem poniżej. W związku z tym, że niezwisły Sąd zachował się dzisiaj dokładnie tak, jak przewidywałem mogą Państwo zapoznać się z moim tekstem.
"Jutro zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości Wysoki Sąd ma rozpatrywać zażalenie podejrzewanego o wielokrotną korupcję prezydenta Sopotu na odmowę zwolnienia go z nałożonej na niego przez Prokuraturę Apelacyjną kaucji w wysokości 35 tysięcy złotych.
Decyzja sądu jest o tyle ważna, że jej podjęcie zamknie Jackowi K. możliwość blokowania zakończenia śledztwa prowadzonego przeciwko niemu przez Prokuraturę Apelacyjną. Prokuratorom otworzy z kolei drogę do skierowania do sądu aktu oskarżenia przeciw Jackowi K. Ratunkiem umożliwiającym Jackowi K. ucieczkę od tego faktu jest przesunięcie terminu posiedzenia sądu rozpatrującego sprawę kaucji.
Jacek K. , który przed referendum zapewniał Sopocian, że nie będzie ubiegał się ponownie o funkcję prezydenta robi wszystko, by oswajać opinię publiczną z faktem, że "dla dobra Sopotu" wystaruje w kolejnych wyborach. Wszak "unijne środki nie mogą czekać".
Skierowanie aktu oskarżenia w najbliższych tygodniach do sądu i pokazanie opinii publicznej całej prawdy o Jacku K. byłoby ciosem komplikującym start w wyborach na stanowisko prezydenta Sopotu kandydatowi, na którym ciąży oskarzenie o wielokrotną korupcję i okłamywanie wymiaru sprawiedliwości.
Czy zatem niezawisły sąd się rozchoruje? Przesunie rozpatrzenie sprawy na lipiec sierpień tego roku? Potem z powodu urlopu zmieni termin rozprawy na październikowy, który będzie już po wyborach samorządowych?"
Wczoraj chciałem wierzyć, że nie. Dziś już wiemy, że scenariusz ten właśnie zaczął się realizować.
Poniżej link do tekstu napisanego przeze mnie wczoraj 24 maja 2010 o godz. 13.15
http://julke.salon24.pl/185955,czy-wysoki-sad-sie-rozchoruje
http://www.rp.pl/artykul/276266_Tajemnicza_wizyta_w_domu_sedziego.html



Śledztwo w sprawie prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego zostanie przedłużone do 31 lipca - poinformował rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, Krzysztof Trynka. Ma to związek z kaucją, którą prokuratura nałożyła na samorządowca.
Ostatni wyznaczony przez prokuraturę termin przypuszczalnego zakończenia śledztwa, wszczętego po doniesieniu trójmiejskiego przedsiębiorcy, że Karnowski zażądał od niego łapówki, upływał z końcem maja. Śledczy zgromadzili już cały materiał dowodowy i planowali zakończyć postępowanie, czekali tylko na konieczne przed zamknięciem śledztwa rozstrzygnięcie sprawy związanej ze środkiem zapobiegawczym zastosowanym przez prokuraturę wobec Karnowskiego.
Chodzi tu o kaucję w wysokości 35 tys. zł, którą prokuratura nałożyła na prezydenta Sopotu w kwietniu 2009 roku. Na początku br. Karnowski wystąpił o zniesienie tego środka zapobiegawczego i zwrot kaucji, prokuratura odmówiła jednak, a prezydent Sopotu złożył zażalenie na tę decyzję.
We wtorek sąd miał się zająć tą sprawą. Rozprawa została jednak odwołana z powodu choroby sędziego, nowy termin nie został jeszcze ustalony.
Śledztwo dotyczące prezydenta Karnowskiego wszczęto w lipcu 2008 r. po tym, jak do prokuratury zgłosił się przedsiębiorca Sławomir Julke. Zeznał on, że w marcu 2008 roku Karnowski zażądał od niego łapówki w postaci dwóch mieszkań.
Zdaniem biznesmena, który planował przebudowę strychu kamienicy w Sopocie, prezydent chciał dostać lokale jako zapłatę za pomoc w uzyskaniu od swoich urzędników koniecznych pozwoleń na przebudowę. Julke dostarczył prokuraturze nagranie rozmowy z Karnowskim, która miała dowodzić winy prezydenta.
W efekcie postępowania pod koniec stycznia 2009 r. gdańska prokuratura postawiła Karnowskiemu osiem zarzutów, w tym złożenie korupcyjnej propozycji Julkemu.
Pod koniec kwietnia tego roku prokuratura umorzyła Karnowskiemu dwa zarzuty dotyczące jego relacji z miejscowym dilerem samochodowym.
W połowie maja 2009 r. odbyło się referendum, w którym mieszkańcy Sopotu odpowiadali na pytanie czy chcą, by Karnowski pozostał na stanowisku prezydenta. Wynik głosowania okazał się dla niego korzystny.
Po nagłośnieniu całej sprawy Karnowski, który był jednym z założycieli Platformy Obywatelskiej na Pomorzu, zrezygnował z członkostwa w tej partii.